Podnosisz leniwie zaspane powieki. Bierzesz głęboki wdech świeżego powietrza pachnącego lasem. Poranne słońce łaskocze cię po twarzy. Wstajesz przeciągając się i ziewając. Nie ma to jak porządny sen. Powolnym krokiem ruszasz w stronę pobliskiego strumyka. Skinąwszy głową bogowi strumienia oblewasz twarz lodowatą wodą. Siadasz na trawie, spoglądasz na leniwie płynącą wodę i zaczynasz myśleć w jakim to wspaniałym świecie przyszło ci żyć. Wielkie lasy, w których żyją te niesamowite elfy, wysokie góry zamieszkałe przez krasnoludy, który niby wielce różne od ludzi nie są, ale jakże inne, niezmierzone oceany pod panowaniem syren, trytonów i morskich elfów, niziny wielkiego cesarstwa zamieszkałe przez niziołki. Także ludzie mieszkający i podróżujący wszędzie, szukając przygód. No i nie zapominajmy o bogach - pomyślałeś spojrzawszy ukradkiem na moczącego nogi w wodzie boga strumienia. A do tego te niezmierzona możliwości, świat który zawiera miejsce dla każdego kto tylko chce się tu znaleźć. Tak, nie może być niczego lepszego. Podrywasz się z ziemi i dosiadasz swojego konia, spokojnie dotąd skubiącego trawę. Ruszasz galopem w świat. Ruszasz w Tol Calen.